głodny słów

Głodni słów?

Żeby pisać, trzeba czytać. „Dobra literatura – zdaniem Stephena Kinga – uczy początkującego autora stylu, właściwego prowadzenia narracji, rozwijania akcji, tworzenia wiarygodnych postaci i przekazywania prawdy”. Czytając spotykamy się z przeciętnością i złym pisaniem, wiemy czego powinniśmy unikać, jaki styl drażni czytelnika, jakie maniery pisarskie denerwują. Czytanie to wzbogacanie zasobu leksykalnego, to poznawanie wyznaczników gatunkowych, to wzorowanie się na najlepszych. Wielu poetów, pisarzy, autorów scenariuszy filmowych i teatralnych podkreśla, że większość wolnego czasu spędza na lekturze dobrej książki. Być może sprawdzają jak pracuje konkurencja, ale najpewniej ich pasja pisania nierozerwalnie wiąże się z pasją czytania, bo jak twierdzi King: „Czytanie to twórcza podstawa życia pisarza”. Każdy twórca na początku pisarskiej drogi musiał poznać podstawy: słownictwo, gramatykę, styl, czyli sposób wyrażania danej treści. Styl artystyczny charakterystyczny dla literatury pięknej cechuje mnogość występowania różnych środków językowych (onomatopeja, metafora, epitet, porównanie, rym i rytm) bogate słownictwo, a co najważniejsze możliwość wprowadzania elementów innego stylu. Jeśli w naszej książce przywołujemy notatkę prasową, to możemy skorzystać z gotowych wzorów znalezionych w codziennej prasie, jeśli opisujemy chorobę bohatera sięgnijmy do encyklopedii medycznej. Pomocne będą również przewodniki – ułatwią opis miejsca akcji, książki historyczne – posłużą do odtworzenie kolorytu lokalnego, poradniki kucharskie – z nich poznamy tajniki sztuki kulinarnej czy nazwy konkretnych dań, a nuż (widelec) wiedza przyda się, kiedy bohatera umieścimy w egzotycznym kraju i będzie musiał coś zjeść. À propos jedzenia. Wojciech Nowicki w książce „Stół, jaki jest. Wokół kuchni w Polsce” stwierdził, że bohaterowie współczesnej literatury polskiej są „niejadkami”. Zerwano ze wspaniałą tradycją wielbicieli kuchni polskiej: Jana Kochanowskiego, Adama Mickiewicza i Henryka Sienkiewicza. A przecież nasza wyobraźnia to kolory, zapachy i smaki, o których wspaniale pisał Julian Tuwim w wierszu „Dyzio marzyciel”:
Położył się Dyzio na łące,
Przygląda się niebu błękitnemu
I marzy:
„Jaka szkoda, że te obłoczki płynące
Nie są z waniliowego kremu…
A te różowe –
Że to nie lody malinowe…
A te złociste, pierzaste –
Że to nie stosy ciastek…
I szkoda, że całe niebo
Nie jest z tortu czekoladowego…
Jaki piękny byłby wtedy świat!
Leżałbym sobie, jak leżę,
Na tej murawie świeżej,
Wyciągnąłbym tylko rękę
I jadł… i jadł… i jadł…”

Facebookgoogle_pluspinterestmail
Posted in Artykuły, Inspiracje and tagged , , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *